Jak radzić sobie z uczuciem ściśniętego żołądka przy załamaniu nerwowym

Niejednokrotnie podczas różnego rodzaju załamań nerwowych lub silnie stresujących sytuacji, gdy poziom wewnętrznego lęku przybiera na sile, doświadcza się uczucia ściśniętego żołądka. Niekiedy jest on na tyle silny i nieustępliwy, że bardzo utrudnia funkcjonowanie i jeszcze bardziej wzmaga emocjonalny ból. W niniejszym nagraniu o tym, skąd się ono bierze oraz jak sobie z nim radzić.

A jednak wciąż żyję…

W moich oczach niecodzienny widok. Mój partner leży na sofie, jego twarz zakrywa okładka czerwcowego Zwierciadła, przedstawiająca piękną Scarlett Johansson. Nagle przemawia.
– Mam coś dla Ciebie. Świetny artykuł  Kasi Miller.
– O czym? – pytam lekko zszokowana, bo już wiem, że treść raczej o samochodach nie
będzie.
– Właściwie mogę przeczytać Ci tylko pierwsze i ostatnie zdanie, to wystaczy.

Myślę, że większość z nas nosi w sobie krzywdę, której źródło znajduje się w naszych domach. (…) Jeżeli trzymam się kurczowo krzywdy, to z niej nie wyjdę, nie zacznę działać, nie wezmę odpowiedzialności za siebie. A przecież mogę dostrzec, że jeżeli do dziś żyję i nie jestem wrakiem, to coś tam oprócz tej krzywdy dostałam, nie warto skupiać się na tym, czego mi brakowało.

Muszę przyznać rację, te słowa zdecydowanie przemawiają. Katarzyna Miller wyjaśnia, że często kurczowo trzymamy się doznanych krzywd i z rozmaitych powodów nie chcemy ich „oddać”. W dodatku wydaje nam się, że tylko my cierpimy. Skupiamy się na bólu tak bardzo, że ciężko zauważać nam inne części nas i naszego życia. A przecież one istnieją tak samo, jak istnieje ta krzywda. I może faktycznie czasami warto usiąść, spojrzeć na siebie z góry i zdrowo pomyśleć. „Dożyłam tego momentu swojego życia, siędzę wciąż żywa, zdolna do funkcjonowania, przeżyłam to i tamto, mam wokół to i tamto… ” Nie bagatelizuj, wymień wszystko to, co jest dla Ciebie ważne. I teraz szczerze przed sobą powiedz, czy nosisz w sobie wyłącznie krzywdę?

Tekst na podstawie artykułu:
K. Miller, K: Krzywda, „Zwierciadło” 2017, nr 7, s. 16.

Twarz wojny: Arteterapia w leczeniu traumy wojennej

Skutki traumy wojennej to jeden z najpoważniejszych problemów dotykających obywateli USA.
Znaczny odsetek osób cierpiących w Stanach na PTSD (zespół stresu pourazowego), to weterani konfliktów zbrojnych w Wietnamie, Zatoce Perskiej, Afganistanie i Iraku.
W odpowiedzi na wagę doznanych urazów stworzono szereg miejsc udzielających pomocy żołnierzom i ich rodzinom w powrocie do sprawnego funkcjonowania. Jednym z nich jest Walter Reed National Military Medical Center w Betheasda. Na terenie jego kampusu mieści się National Intrepid Center of Excellence (NICoE), które specjalizuje się w badaniach, edukacji i leczeniu urazowego uszkodzenia mózgu (TBI – traumatic brain injury) oraz  zdrowiu psychicznym weteranów i ich rodzin . Częścią multidyscyplinarnego modelu leczenia jest wspierana przez Departament Obrony arteterapia, która w tym przypadku jest szczególnie skutecznym narzędziem terapeutycznym.  Podczas bardzo silnych emocjonalnie, stresujących sytuacji nasz mózg „przełącza się” na automatyczne działanie. Aktywność obszarów odpowiedzialnych za refleksyjne myślenie i przetwarzenie tego, co się dzieje w zagrażającej sytuacji, jest w tym momencie zbędna (bo opóźniająca natychmiastową reakcję). Zaczynają one działać dopiero wtedy, gdy niebezpieczeństwa już nie ma. Ma to kluczowe znaczenie u żołnierzy doznających bardzo silnej traumy. Ośrodek mowy (Broca) w decydującej chwili zostaje dezaktywowany, zaś dotkliwe wspomnienia, budzące wysoki poziom lęku, zostają poniekąd uwięzione w niewerbalnej części mózgu. To głównie dlatego weterani mają tak duży problem z omawianiem swoich przeżyć. Za pomocą sztuki natomiast można opowiedzieć swoją historię, nie używając słów. Podczas procesu tworzenia, gdy dzieło zaczyna przybierać wymowną formę, terapeuci pomagają werbalizować to, co ono przedstawia. Tym sposobem trauma zaczyna być uświadamiana, przetwarzana i możliwa do wyartykułowania. Pacjentom dużo łatwiej dzięki temu jest się otworzyć. Dlatego też czterotygodniowy program artystyczny NICoE prowadzony jest na samym początku pobytu w ośrodku.  Pierwszy tydzień spotkań grupowych to tworzenie masek, symbolizujących bolesne doświadczenia związane z wojną. W abstrakcyjny lub bardzo czytelny sposób wprost przemawiają do odbiorcy, komunikując źródło doznanego cierpienia.

ddd

Kolejny tydzień spotkań artystycznych to ekspresywne pisanie. Jest to bardzo prosta i efektywna autoterapia. Przypomina właściwie pisanie pamiętnika. Czyli wylewanie na kartkę wszystkiego tego, co jest subiektywnie ważne, ze szczególnym uwzględnieniem odczuwanych emocji. Dzięki temu łatwiej zatrzymać niepożądany, zdający się nie mieć końca, wewnętrzny dialog. Osoby odbywające terapię mają do wyboru zniszczenie swojego tekstu, zachowanie lub podzielenie się z innymi swoimi przemyśleniami. Wyrażanie siebie w ten sposób m.in. redukuje poziom stresu, podnosi samoocenę, buduje poczucie wspólnoty oraz rozwija umiejętność radzenia sobie z przeciwnościami, niezbędną w codziennym życiu. W trzecim tygodniu z kolei otrzymują czyste płótno, które ma stać się obrazem montażowym ich przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Na koniec uczestnicy mogą stworzyć pocztówkę do osoby, która jest już kilka miesięcy po ukończeniu programu. Treść ma być budująca, pełna nadziei, doświadczeń oraz sposobów radzenia sobie w ciężkich chwilach. Po wyjściu mogą oni otrzymać swoją własną pocztówkę, zaadresowaną wcześniej do siebie.

turntable-922903_1920

W całym module uzdrowieniowym nie zabrakło również muzykoterapii. Program muzykoterapeutyczny został tak skonstruowany, aby złagodzić skutki traumy, takie jak silne stany lękowe, gonitwa bolesnych myśli, czy ciągła koncentracja na problemie. Muzykoterapia jest narzędziem klinicznym, opartym na naukowych dowodach swojej rehabilitacyjnej skuteczności . W tym przypadku pomaga uzewnętrzniać przeżycia oraz daje upust emocjom. Podczas sesji uczestnicy medytują, relaksują się, wizualizują przyjemne obrazy, skupiają na pozytywnych doznaniach pod wpływem słuchanej muzyki oraz próbują odnaleźć w sobie spokój, aby móc wykorzystać to wszystko do zarządzania własnymi objawami.

Wydawać by się mogło, że arteterapia nie znajdzie swoich zwolenników wśród mężczyzn borykających się z tak intensywnymi i skomplikowanymi doznaniami. Jednak dla wielu weteranów stała się ona kluczem do otwarcia wewnętrznego świata, toczącego niewidzialną wojnę oraz rozpoczęcia procesu zdrowienia.

Zdjęcia: maski
Treść na podstawie:
National Intrepid Center of Excellence (NICoE)
Daily Mail
NBC News
National Geographic

Filmy o kobiecej depresji

Oto 5 filmów poruszających temat depresji u kobiet.

Depresja wprawdzie pozbawiona jest płci, jednak w poniższych  pozycjach filmowych widać wyraźnie, w jaki sposób może wpływać na kobiece życie.

Helen (2009)

Dwa i pół roku temu piekło złożyło mi niespodziewaną wizytę”. (Andrew Salomon). Tymi słowami rozpoczyna się film Helen.
Jest to znakomity obraz o depresji jednobiegunowej (klinicznej, ciężkiej, endogennej). Uświadamia przede wszystkim, że świetna praca, kochająca rodzina, wysoka pozycja społeczna, nie muszą być gwarancją zdrowia psychicznego. Film, choć fabularny, ma spory wymiar edukacyjny. Powinien go obejrzeć każdy, ponieważ daje trafne wyobrażenie o tego typu depresji, jej objawach, przyczynowości. Może być rownież pewnym drogowskazem dla osób, które nie wiedzą jakiego rodzaju wsparcia udzielać osobom depresyjnym, a jakiego lepiej uniknąć.

Melancholia (2011)

„Justine to ja. Opowiedziałem o stanie umysłu, jaki dobrze znam. (…) Justine mówi, że życie jest kiepską ideą. Bóg przeżył radość stworzenia, ale nie przemyślał, co ma być potem. (…) Ten film był mi bardzo potrzebny: nie piję, czuję się lepiej.”
O swojej depresji Lars von Trier mówi otwarcie. Przez „Melancholię” zaś powiedział o niej najwięcej.
Dzięki przeniesieniu na ekran własnych doświadczeń postać Justin jest niezwykle szczera, wyjątkowo naturalna, prawdziwa. Obserwujemy tu etapy rozwijającej się depresji i co najbardziej uderzające, nadludzki wysiłek w tworzeniu pozorów szczęścia.
„Melancholia” jest filmem o zbliżającym się końcu świata, również osobistego świata (zaskakujące, kto w jego obliczu ma najwięcej siły). Jest jednak coś takiego w tym filmie, co sprawia, że jego melancholijny klimat nie napawa smutkiem. Osobiście dałam się poprowadzić za rękę Von Trierowi zupełnie zahipnotyzowana do ostatniej sekundy.

Pokolenie P (Prozac Nation, 2001)

To film dobitnie przedstawiający, jak istotna jest relacja z rodzicami, jak ogromny wpływ mają oni na los i psychiczny dobrostan dziecka. Cierpiąca na depresję główna bohaterka jest jednocześnie narratorem, dzięki czemu widz nie musi domyślać się motywów danego zachowania. Dostaje na dłoni dokładne jego wytłumaczenie. Historia jest prawdziwa, co czyni ją jeszcze bardziej interesującą i wiarygodną. W dodatku okraszona świetnym językiem, wręcz poetycko opowiedziana. Niestety nie czytałam książki, która zapewne jest dużo bogatsza i zawiera bardziej szczegółowe opisy doświadczeń.
Tę pozycję poleciłabym zwłaszcza rodzicom wchodzących w dorosłość dzieci, którzy czasami nie do końca rozumieją ich trudnych zachowań.

Godziny (The Hours, 2002)

Trzy kobiety, żyjące  w zupełnie innym czasie, w zupełnie innych miejscach. Łączy je jedno. Depresja.  Reżyser „Godzin” przedstawia istotę problemu  z konkretnej perspektywy, mianowicie egzystencji osób depresyjnych wśród swoich bliskich, na tle codziennego życia, gdzie tak prosta czynność jak upieczenie ciasta może okazać się ogromnym wysiłkiem.  Film wart obejrzenia szczególnie dla tych, którzy żyją z osobami depresyjnymi.

Plac Zbawiciela (2006)

Oparty na realnych wydarzeniach „Plac Zbawiciela” to jeden z tych najbardziej emocjonalnie miażdżących polskich filmów.
Bardzo ciężkie stany depresyjne głównej bohaterki są wynikiem narastających rodzinnych dramatów. Objawy są przedstawione w sposób skrajny, jako powolony, boleśnie podły upadek człowieka. Należy być jednak ostrożnym w odbiorze i nie wnioskować, że depresja przebiega dokładnie w ukazazany sposób. Trzeba pamiętać, że objawy mogą mieć różne natężenie i zależne jest to od wielu czynników. Z resztą potwierdzone jest to również w samym filmie. Widać w nim, jak dużą rolę odgrywają czynniki osobowościowe, środowiskowe oraz co najistotniejsze – rodzina.